Wizja sukcesu, część pierwsza...
Chciałbym stworzyć własną receptę na osiągnięcie sukcesu. Alternatywną wobec podejmowania się studiów na wyższych uczelniach. Chciałbym, aby łatwiej mi było zachować skromność, abym nie musiał komunikować całemu światu, że jestem kimś ważnym i w związku z tym wszystko mi się należy. Poniekąd uważam, że jestem kimś ważnym i wszystko mi się należy, niekoniecznie jednak mam zamiar się upominać. Chciałbym osiągnąć coś dobrego w oparciu o związek przyczynowo skutkowy. Lepiej nie zadawać się z osobami uzależnionymi od różnych substancji. Warto mieć przyjaciół wśród osób chorujących psychicznie. Jakoś tak jest, że jak się jest częścią grupy osób którą łączy sensowny cel to może następować synergia.
Komentarze
Prześlij komentarz