Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2024

Jak wspaniale byłoby zostać profesjonalnym inwestorem, cześć czwarta...

 Pieniądze nie są dla mnie wszystkim, chciałbym jeszcze być w związku z fajną kobietą, nawet małżeńskim. Zjadłem dzisiaj obiad i poczułem się szczęśliwy. Nie mam za bardzo siły na cokolwiek. Chciałbym nieco zostać ascetą i kontemplatykiem. Czym wyróżnia się profesjonalny inwestor? Moim zdaniem taki ktoś jest dobrze zorganizowany i posiada portfel na tyle zdywersyfikowany, że jest przygotowany na różne scenariusze w życiu gospodarczym. Myślę, że może to być osoba przechowująca cześć kapitału w złocie, cześć w akcjach. 

Jak wspaniale byłoby zostać profesjonalnym inwestorem, cześć trzecia...

 Dostrzegam pewne podobieństwo pomiędzy byciem inwestorem, a zajmowaniem się wiarą religijną. Chodzi o to, że będąc człowiekiem wierzącym trzeba w coś zaufać po to, aby coś osiągnąć. Inwestując obdarzanie zaufaniem polega na powierzaniu komuś swoich pieniędzy. Być może zajmowanie się finansami ma coś wspólnego z religią jednak nie chodzi w nim raczej o zapewnienie sobie życia pozagrobowego lecz raczej dbanie o życie doczesne. Czasami po to zdobywa się pieniądze, aby zapewnić sobie powodzenie seksualne u osób płci przeciwnej. Istotne jest jeszcze to, że aby się wzbogacić potrzebne jest to, aby się zorganizować ponieważ bez tego można tracić pieniądze przez inflacje i niekontrolowane wypadki. 

Jak wspaniale byłoby zostać profesjonalnym inwestorem, część druga...

 Słucham obecnie podcastu Girls Money Club i czytam książkę "Warren Buffett inwestuje jak dziewczyna". Nie wiem czy da się zostać poprzez konkretnie te aktywności profesjonalnym inwestorem lecz możliwe, że uda mi się to osiągnąć tak jak rzuciłem palenie czyli efekt zostania profesjonalnym inwestorem będzie synergicznym efektem wielu różnych prób. Podobno nie ważny jest tylko cel lecz także podróż, która do niego wiedzie. Zastanawiam się nad tym czy warto uczestniczyć w różnych takich szkoleniach, które skutkują tym, że można zdobyć zawód związany z rynkiem finansowym. Cieszę się na razie z ubocznej korzyści zostania inwestorem, a mianowicie z tego powodu, że w Stowarzyszeniu Inwestorów Indywidualnych mogłem sobie załatwić pakiet sportowy. Dzięki pakietowi sportowemu mogłem zadbać o swoje zdrowie. 

Jak wspaniale byłoby zostać profesjonalnym inwestorem, część pierwsza...

 Chciałbym stwierdzić na początku, że nie czuję się jeszcze profesjonalnym inwestorem i nie wiem czy nim zostanę. Jak dla mnie bycie profesjonalnym inwestorem oznacza bycie osobą asekurancką, przygotowaną na to co może przynieść przyszłość. Niekoniecznie jest możliwe, aby być przygotowanym na wszystko co może się wydarzyć. Ja sam pracowałem kiedyś jako ratownik wodny i nie czułem się przygotowanym na wszystko co może mnie spotkać, jednak spodziewam się, że pewne zachowania ludzkie są bardziej powszechne niż inne. Korzystający z kąpieliska na otwartym akwenie wodnym często topią się po tym jak zdecydowali sobie popływać po wypiciu alkoholu. Być może w świecie inwestorskim cena akcji ustalana jest na średnim poziomie oczekiwań odnośnie tego jak powinna się ona kształtować. Często zmiany ceny występują po ogłoszeniu wyników oraz po podaniu informacji znaczących dla funkcjonowania firmy. Trzeba znać te zdroworozsądkowe powiedzenia inwestorskie, aby wiedzieć czym się kierować w sytuacji...

Jak wspaniale jest osiągnąć stan głębokiego spokoju, część sto dziesiąta...

Wczoraj byłem na pokazie przedpremierowym filmu "Jak Szwecja rzuciła palenie". Po pokazie był panel dyskusyjny, a następnie poczęstunek i networking. Cieszę się z tego powodu, że uczestniczyłem w takim wydarzeniu. Nie czułem się zestresowany tym, że byłem wśród ludzi, których nie znałem i zachowywałem się nieco prostacko. Zawdzięczam swój spokój i opanowanie praktyce medytacji oraz modlitwy. Staram się też unikać za bardzo niepewnych moralnie wyborów, unikam też używek. Słucham głosu swojej intuicji ponieważ liczę na to, że pomoże mi pokierować swoim życiem w wartościowy sposób. Nie lekceważę tego, że może mi się podobać jakaś osoba przeciwnej płci. 

Jak wspaniale jest osiągnąć stan głębokiego spokoju, część sto dziewiąta...

 Zjadłem śniadanie. Trochę mam problem z tym, że przestałem zapisywać swoje myśli na kartkach papieru ponieważ mówię trochę za dużo niekoniecznie odpowiednim osobom. Niezupełnie chce mi się pracować. Być może zamiast tego wolałbym uczęszczać na jakieś zajęcia sportowe. Najlepiej byłoby uważać na to jak się spędza czas, aby go nie marnować. Potrzebuję kochać siebie samego bardziej niż kogokolwiek innego. Odmawiam modlitwy za innych ludzi jednak nie wiem czy coś dobrego tak naprawdę dla nich robię. Życie czasami wydaje się takie skomplikowane jednak czasami jest bardziej, a czasami mniej. 

Jak wspaniale jest osiągnąć stan głębokiego spokoju, część sto ósma...

 Pragnąc zachować spokój zdecydowałem, aby nie angażować się nadmiernie, uważam, że zazwyczaj taka strategia się sprawdza. Musiałbym chyba być ryzykantem jeżeli zdecydowałbym się postawić wszystko na jedną kartę nie będąc wystarczająco pewnym swoich racji. Nie mam do siebie żalu o to, że nie wykorzystałem potencjalnych okazji, jestem dla siebie wyrozumiały, nie musiałem się do niczego zmuszać. Potrafię ucieszyć się z drobnych sukcesów w swoim życiu i zapewne dlatego tak jest ponieważ przestałem palić papierosy. Człowiek, który się nikotynizuje potrzebuje silnej stymulacji, aby na coś zareagować. 

Jak wspaniale jest osiągnąć stan głębokiego spokoju, część sto siódma...

 Niedzielne pójście do kościoła sprawiło, że poczułem, że mój tydzień nabrał właściwego porządku. Zjadłem dzisiaj śniadanie, napiłem się kawy, odmówiłem modlitwę i niebawem będę medytował. Byłem w Świątyni Opatrzności Bożej, ludzie tam byli elegancko ubrani, czułem się tam dobrze, trochę jak u siebie. Wczoraj byłem także na basenie i jestem z tego powodu szczęśliwy. Zastanawiam się nad tym czy potrzebuję uczestniczyć bardziej w życiu Domu Samopomocy. Jeszcze mógłbym rozważyć spożywanie warzyw na parze częściej. Spokoju przysparza mi uczestniczenie w przedsięwzięciach, które poprawiają stan ludzkości. Myślę, że to czego jeszcze potrzebuję to udany seks małżeński. Chciałbym być po prostu w głębokiej relacji z ukochaną kobietą, aby łączyło mnie z nią głębokie zaufanie, abym mógł na niej polegać i, aby ona też mogła. 

Jak wspaniale jest osiągnąć stan głębokiego spokoju, część sto szósta...

Ostatnio medytuję częściej i czuję się dzięki temu lepiej niż wtedy gdy medytowałem raz dziennie. Potrzebuję sobie radzić z tym co mogłoby mnie stresować i zachować spokój. Chciałbym po prostu czuć się przygotowanym na wyzwania z którymi mógłbym próbować się zmierzyć w swoim życiu. Jestem mężczyzną już na tyle starym, aby na miejscu były myśli o założeniu rodziny. Mam umysł otwarty na to, aby spróbować coś w tym celu robić. 

Jak wspaniale jest osiągnąć stan głębokiego spokoju, część sto piąta...

 Medytuję ostatnio częściej niż zazwyczaj. Nie mam za bardzo ochoty angażować się w podejmowanie jakiejś pracy. Jestem zadowolony z tego, że nie palę już papierosów. Cieszę się, że zjadłem sobie obiad. Czasami mam takie wrażenie, że otaczająca mnie rzeczywistość jest mroczna. Życie może stać się koszmarem. Czytam książki ponieważ jest to dla mnie sensownym spędzaniem czasu. Myślę sobie trochę, że nie jestem wcale gotowy na bycie w związku. Nie wiem czy jak będę gotowy na bycie w związku to czy znajdę wtedy odpowiednią osobę. Nie chce mi się zabiegać o względy kobiety, która jest nikotynistką. Chciałbym być w lepszym stanie zdrowia. Wcale nie uważam, że świat byłby lepszy gdyby był rządzony przez kobiety. 

Jak wspaniale jest osiągnąć stan głębokiego spokoju, część sto czwarta...

 Zdałem sobie sprawę z tego, że niestety niekoniecznie mogę się uważać za mądrego człowieka. Nie mam do siebie o to żalu bo raczej nie ma takiej osoby mądrej we wszystkim. Nie czuję się wcale do tego gotowym, aby znaleźć sobie dziewczynę i założyć z nią rodzinę. Niestety nie wykorzystałem dobrze szansy jaka się dla mnie ewentualnie pojawiła. Chciałbym móc przynajmniej móc być w dobrej przyjaźni ponieważ raczej nie wierzę, że zdołam coś więcej osiągnąć własnymi siłami. Cieszę się z tego, że przynajmniej sam ze sobą jestem zaprzyjaźniony. Ostatnio nie wiedziałem za bardzo co chcę w życiu robić. Moje życie było trochę takie nie za bardzo wesołe. Przypuszczam, że moi bracia, którzy zarabiają nieco więcej pieniędzy niekoniecznie są takimi szczęśliwymi ludźmi. 

Jak wspaniale jest osiągnąć stan głębokiego spokoju, część sto trzecia...

 Raczej byłbym niechętnym, aby pozwalać innym sobą kierować. Nawet jakbym pozwolił sobą kierować to zastanowiłbym się czy jest jakaś alternatywa na to, aby zastąpić cudze kierownictwo nad sobą. Jeszcze jest możliwość, aby wybrać sobie optymalnego kierownika. Zachować spokój mogę dzięki życiu zgodnym ze sobą. Doświadczyłem złośliwej dyskryminacji ze strony swoich braci i stwierdziłem, że ich zachowanie tłumaczy to, że oni sobie wybrali, aby mnie nie wspierać, ponieważ przynosiło im to jakieś korzyści, oni się solidaryzują z tym co postrzegają jako główny nurt, z tym co jest modne wśród ogółu. Moim zdaniem to wcale nie jest dla mnie sensowne, aby się z nimi zadawać skoro oni przyjmują taką postawę. Moim zdaniem dobrze robię skoro uczę ich wspierać moją osobę. Moim zdaniem nie ma sensu słuchać takich osób którzy mają wobec mnie tylko roszczenia, a ich wymagania poza tym są dla mnie niekorzystne, a sami mnie bezpośrednio nie wspierają. Niekoniecznie sensem dla mnie jest bycie osobą poż...

Jak wspaniale jest osiągnąć stan głębokiego spokoju, część sto druga...

 Ostatnio czuję się trochę bardziej tak jakbym był swoim ciałem, a nie istotą duchową. Być może wpłynęły tak na mnie rozmowy z kobietami, które chciały mnie zdominować seksualnie. Czuję się też trochę jak kolor szkarłany. Nie mam problemów z samoakceptacją i czuję się dobrze. Cieszę się z tego powodu, że obecnie nie uczę się na żadnej uczelni wyższej. Zadowalający jest dla mnie czas, który poświęcam sam sobie. Kobiety, które dzisiaj spotykałem wydawały mi się przyjazne. Chyba potrzebuję spokoju, aby poziom mojego testosteronu osiągnął zdrowy poziom. Czuję, że staję się piękny i seksowny. 

Jak wspaniale jest osiągnąć stan głębokiego spokoju, część sto pierwsza...

 Kiedy byłem na studiach to przyczepił się mnie wykładowca i wygłaszał złośliwe komentarze na mój temat, a ja mu się nie odgryzałem pięknym za nadobne tylko przyjąłem taką interpretację o nim, świadczącą o tym, że ten wykładowca jest tak naprawdę bardzo biednym i potrzebującym współczucia człowiekiem, nawet w pewnym sensie bardziej niż ja, pomimo mojej choroby psychicznej. Niekoniecznie chodzi o to, aby mścić się na toksycznych ludziach, czasami lepiej jest zerwać z byciem od nich zależnym i pomodlić się o uzdrowienie dla nich. Myślę o modleniu się za swoich wrogów jako metodzie na to, aby przemieścić środek symetrii w moich interakcjach z innymi ludźmi w takie położenie gdzie jest więcej uprzejmości. Czasami zastanawiam się nad tym, czy spotkało mnie coś złego ponieważ sam robiłem złe rzeczy czy może raczej nie jest to taka pewna zależność, a ja powinienem się raczej zastanowić nad tym co zrobić, aby poprawić swoją sytuację. 

Jak wspaniale jest osiągnąć stan głębokiego spokoju, część setna...

 Czasami człowiek odczuwa, że ma za dużo na głowie i efektem tego jest to, że nie robi nic. Pomóc takiemu człowiekowi mogłoby stworzenie listy zadań albo określenie harmonogramu. Ja sam tak miałem, że byłem pod presją ze strony osoby, która miała pretensję o wszystko. Nie potrafiłem poradzić sobie dyplomatycznie z tą osobą więc potraktowałem ją w przemocowy sposób. Nie lubiłem nigdy takich osób, które usiłowały mi wmówić, że brakuje mi kompetencji. Ufałem, że dzięki bliskiej rzeczywistości wiary w siebie jestem w stanie dużo zdziałać. Moim zdaniem psychiatrzy bywali nadgorliwi w przypisywaniu moim zachowaniom znaczenia chorobowego i niekoniecznie miało na mnie to dobry wpływ, że psychiatrzy wmawiali mi, że jestem bardziej chory niż ja się do tego poczuwałem. Moim zdaniem są psychiatrzy, którzy nie potrafią dobrze rozpoznać tego co u mnie jest chorobowe, a przynajmniej nie doszliśmy w tej sprawie do porozumienia. 

Jak wspaniale jest osiągnąć stan głębokiego spokoju, część dziewięćdziesiąta dziewiąta...

 Wierzę, że warto opowiadać o swoich marzeniach, nawet gdy nie jest się jeszcze gotowym do ich realizacji. Istnieje wtedy większa szansa spotkania ludzi, którzy mogą udzielić swojego wsparcia. Wyobrażam sobie czasami, że posiadam wartościowy cel i samo myślenie o nim przybliża mnie ku jego realizacji. Uświadamiam sobie co potrzebuję zrobić, aby posiadać większy potencjał osiągnięcia swoich zamierzeń. Zanim przystąpiłem do praktykowania osiągnąłem zwycięstwo w teorii, czyli wyobraziłem sobie siebie osiagającego chwalebny efekt. Czasami okazuje się, że wybór celu i sposobu jego realizacji wymaga korekty, której trzeba dokonać, aby efekt finalny był satysfakcjonujący. 

Jak wspaniale jest osiągnąć stan głębokiego spokoju, część dziewięćdziesiąta ósma...

 Brakowało mi pomysłu na to jak handlować na giełdzie. Obecnie zastanawiam się czy nie warto byłoby kupować rekomendowanych spółek i sprzedawać ich w krótkim terminie. Nie czuję się mądrym inwestorem, a potrzebuję dużych zysków. Mógłbym zrobić taki eksperyment po to, aby się przekonać jak na tym wyjdę w skali miesiąca, albo i roku. Pomysł taki wydaje mi się sensowny ze względu na możliwość zachowania spokoju jednak takiego zachowania nie nazwałbym inwestowaniem, a jedynie spekulacją. Wydaję mi się takie zachowanie sensowne ze względu na to, że nie za bardzo będę poddawał próbie swój intelekt, będzie to dla mnie zachowanie mało obciążające psychicznie. Ogólnie rekomendacje pojawiają się zazwyczaj w godzinach porannych więc trzeba mieć przygotowany kapitał już przed przystąpieniem do takiego działania. Nie zaczynałbym eksperymentowania z rekomendacjami od wysokich kwot. Mogę przeznaczyć na ten cel na początek dziesięć procent kapitału. Zajmowanie się handlem na giełdzie może być dla ...

Jak wspaniale jest osiągnąć stan głębokiego spokoju, część dziewięćdziesiąta siódma...

Doświadczyłem w przeszłości dyskryminującego traktowania i czasami bywało tak, że byłem postawiony w takiej sytuacji sugerującej, że jest to moja wina, że została mi wyrządzona krzywda. Chyba trochę przyjąłem taką narrację, że jest to moja wina, że została mi wyrządzona krzywda. Obecnie jednak skłonny jestem, aby raczej zmienić nastawienie do siebie na takie bardziej wspierające mnie, zamiast osób, które mnie krzywdziły. Dostrzegam też w sobie siłę potrzebną do tego, aby rozdzielić siebie od osób, które mnie krzywdziły. Obdarzam miłością siebie z przeszłości, próbując dokonać samointegracji. Być może jakbym znalazł się w podobnej sytuacji jak byłem kiedyś to także bym sobie nie poradził, mógłbym natomiast wspierać takie osoby, które same sobie nie potrafią poradzić, a potrzebują pomocnej ręki od osoby, która obecnie nie jest w konflikcie i nie są powiązane z konfliktową sprawą. Nowe przemyślenia i interpretacje trudnych spraw z przeszłości dostarczyły mi dobrych warunków do odczuwania ...

Jak wspaniale jest osiągnąć stan głębokiego spokoju, część dziewięćdziesiąta szósta...

 Byłem dzisiaj w kościele na Mszy Świętej i mniej więcej od roku jestem osobą chodzącą w niedzielę do kościoła. Moje zdrowie w tym czasie poprawiło się, chyba dlatego, że stałem się osobą aktywną fizycznie. Zastanawiam się na ile moje chodzenie do kościoła jest zmotywowane wiedzą socjologiczną, a na ile własnym doświadczeniem chrześcijaństwa. Niestety niezupełnie moja praktyka religijna jest związana z poprawą mojego zachowania. Bywam dokuczliwy dla swojej rodziny oraz znajomych. Dzięki religijności chyba ufam sobie bardziej. Potrzebuję stać się osobą bardziej inteligentną w tym celu, abym mógł się w sobie lepiej zakochać. Myślę nad ewentualnym przedsięwzięciem i chyba powinienem zastanowić się nad tym jaki będzie spodziewany efekt moich starań. Zastanowić się w ten sposób, że jakby wszystko poszło idealnie dla mnie to jak ukształtowałaby się moja przyszłość. Mógłbym następnie żyć tak, jakby miało się spełnić to, co chciałbym, aby się spełniło. Moim zdaniem czasami trzeba dopomóc s...

Jak wspaniale jest osiągnąć stan głębokiego spokoju, część dziewięćdziesiąta piąta...

 Lubię kiedy moje starania przynoszą oczekiwany przeze mnie skutek, lecz nie zawsze udaje mi się osiągnąć taki efekt. Porażki czasami są cenną lekcją, a czasami są nazbyt trudną. Jakby to mogło zależeć tylko ode mnie czy przyswoję cenną lekcję z porażki to zapewne wykreowałbym się na człowieka w miarę usatysfakcjonowanego. Niestety bywam w konfliktach interesów nawet z moją najbliższą rodziną, a ich podłożem zazwyczaj jest zazdrość oraz egoizm. Czasami czuję, że moja rodzina mnie oszukuje. Cieszę się trochę z tego powodu, że nie realizuję swojej chęci zemsty na członkach swojej rodziny. Uważam, że w pewnym sensie warto dbać o to, aby nie zostać zdominowanym przez kogoś innego zwłaszcza, gdy samemu wybrało się wartościowy cel.