Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2021

Wyobrażenie o byciu masażystą

Wyobrażałem sobie, że jestem masażystą, pięknie umięśnionym pływakiem, wrażliwym ruchowo. Raczej jestem fizjoterapeutą. Wykonując masaże potrafię delikatnie zasygnalizować kobiecie, że jest atrakcyjną seksualnie kobietą i jeszcze coś więcej, że jest osobą uduchowioną, że jej ciało jest świątynią. Chodzi o gest solidaryzacji z wrażliwą częścią kobiety jako osoby narażonej na wyzwiska odnoszące się do prostytucji. Chodzi o uszanowanie świętego aspektu ludzkiej cielesności. Ja sam kiedy pływam czuję, że kocham własne ciało, że jestem z niego dumny i mam ku temu słuszne powody, jestem z nim niemal doskonale zaprzyjaźniony. Odrobinę raniące było dla mnie to, że inne osoby mi zazdrościły i nawet posuwały się do tego, aby nazywać mnie dziwką. Jednak jest coś takiego w liście do Galatów, Świętego Pawła Apostoła, że te osoby szukające konfliktu nie mają racji, odnajduję pociechę w tym fragmencie Pisma Świętego. 

Dobre intencje

Drażni mnie to powiedzenie, że "dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane", ja w swoim blogu tutejszym chcę podzielić się swoimi dobrymi intencjami. Uważam, że jeżeli intencje są naprawdę dobre to prowadzą do zmiany na lepsze. Ja pisałem na blogu innym o tym, że chcę rzucić palenie i jak wyobrażam sobie jakbym tego dokonał i potem faktycznie nastąpiła taka zmiana w moim życiu, przestałem palić na siedemdziesiąt trzy dni. Nie wiem czy psychiatra, który męczył mnie źle dobranymi lekami był zazdrosny o moje warunki fizyczne, o to, że byłem wysportowany. Czułem się przez niego napiętnowywany w odniesieniu do mojego braku stabilności emocjonalnej. On komunikował mi to, że jestem chory tak, jakby stanowiło to moją winę. Nie wiem czy dla psychiatry tak jest, że dla niego wobec jego osoby, choroba jest równoważna z winą. Chciałbym przezwyciężyć negatywny wpływ psychiatrów i nie ufać im więcej. Jedna lekarka psychiatra wpisała mi, że sprawiałem wrażenie dyssymulującego, moim zdaniem ni...

Problem z psychiatrami

Byłem nadmiernie wrażliwy w skrajnym stopniu i moim zdaniem psychiatrzy gdy mnie diagnozowali niekoniecznie potrafili dobrze  odróżnić objawy chorobowe od objawów prób poradzenia sobie z chorobą. Napisali mi, że sprawiałem wrażenie dyssymulującego, a ja uważam, że oni byli okrutnikami napiętnowującymi mnie w nieco oszczerczy sposób, nadmiernie się mnie przyczepiali zamiast mnie zostawić w spokoju w momencie gdy było mi to bardziej potrzebne niż rozmowa z niedelikatnym psychiatrą. Moim zdaniem to jest niedobre nazywać chorobą próbę poradzenia sobie z nią. Moim zdaniem choroba może stać się przez to bardziej przewlekła oraz może zmutować i wogóle stać się nieokiełznaną i nieprzewidywalną. Ja próbowałem się przystosować do tego jaki w moim mniemaniu powinienem być. Próbowałem się w ten sposób zdesensytyzować, znieczulić na innych ludzi, także na psychiatrę, niezupełnie być taką osobą wedle oczekiwań innych ludzi i narazić się trochę lecz nie za bardzo na brak tolerancji wobec mojej os...

Problem z rzucaniem palenia

Próbowałem już kilka razy rzucać palenie papierosów i pojawiały się problemy. Udawało mi się wytrzymać bez papierosów najwyżej nieco ponad dwa miesiące. Pierwszym kryzysem związanym z rzucaniem palenia papierosów były leniwe jelita i problem z wypróżnianiem się, następował on zwykle w przeciągu tygodnia od odstawienia fajek. Pomagało chodzenie na długie spacery i picie czarnej, mocnej herbaty. Następnym problemem było tycie, nie udawało mi się tak zaktywizować, aby ograniczyć tycie, potrzebowałem coś przekąsić w nagrodę za to, że odstawiłem papierosy, najchętniej jadłem banany, poza tym jedzenie płatków owsianych ułatwiało rzucanie palenia i spożywałem je w dużej ilości. Trzecim kryzysem było to, że nic mi się nie chciało robić I pogarszało mi się samopoczucie, radziłem sobie z tym starając się chociaż grać w gry komputerowe tak żeby się nie nudzić i poprawić sobie nastrój jednak tego problemu nie udawało mi się całkowicie przezwyciężyć, bywałem sfrustrowany tym, że marnuję swój czas n...

Rzucanie palenia

Palę papierosy już osiem lat swojego życia. Udało mi się w tym roku przestać truć się dymem na siedemdziesiąt trzy dni i pobiłem tym samym swój rekord. Chodzi o to w moim pisaniu, że chciałbym angażując się w rzucanie palenia papierosów stać się też dla innych bodźcem ku temu, aby udało im się rozstać z tą szkodliwą używką. Mam zamiar to osiągnąć angażując się w proces rzucania palenia, dziękując Bogu, czytelnikom oraz samemu sobie za to, że zmotywowali mnie do rzucenia tego szkodliwego nałogu. Tworzę proces rzucania palenia, który jest tendencją wyzbywania się przywiązania do tego nałogu. Czytałem książkę "Siła nawyku" Charlesa Duhigga i jest to dla mnie motywacją, aby rozstać się z tym nałogiem. Sam nie przeżyłem rozstania miłosnego w czasie bycia uzależnionym od nikotyny, przydarzyło mi się to wcześniej i rozumiem to, że takie rozczarowanie miłosne mogło być silną motywacją ku wprowadzeniu zmiany w swoim życiu. Chciałbym zostać terapeutą rzucania palenia jednak przede wszy...