Jak wspaniale jest rzucić palenie papierosów, część dziewięćdziesiąta pierwsza...
Dzisiaj głowa mnie bolała od nadmiaru ilości wypalonych papierosów wczorajszego dnia. Udało mi się pozyskać pieniądze na papierosy od swojej mamy. Jestem jej dłużny dziewięćset złotych i chyba oddam jej te pieniądze jak przyjdzie do mnie renta. Chyba najtrudniejsze w rzucaniu palenia papierosów jest przekonanie samego siebie, aby ten proces rozpocząć oraz wytrwanie w abstynencji od nikotyny przez pierwszy tydzień. Wydaję mi się, że będę i tak potrzebował czuć się od czegoś uzależnionym albo w coś zaangażowanym. Obecnie jest tak, że zaangażowałem się w niemal codzienne wychodzenie na długi spacer. Wiem, że to jest dobre dla mojego zdrowia i być może dzięki temu zapobiegam powstawaniu w moim organiźmie choroby takiej jak na przykład cukrzyca, jednak robię to ponieważ mam takie marzenie, że w odległej perspektywie będę na tyle sprawny, aby móc wrócić do biegania. Poza tym pamiętam, że mam na pieńku z psychiatrą, który mi przeszkadzał w byciu pacjentem psychiatrycznym na swój własny sposób, zapowiedziałem mu, że będę lepszym psychiatrą od niego tak jakbym miał to zagwarantowane. Wiem, że nie muszę tego zrealizować w świecie rzeczywistym, mogę napisać książkę o tym jak to się stało, że moim zdaniem stałem się od niego lepszym psychiatrą, może to być fikcja autobiograficzna napisana z perspektywy takiej jakbym opowiadał o przeszłości jednak byłbym starszy niż jestem obecnie. Podobnie mógłbym napisać o tym jak udało mi się rzucić palenie czy zostać lepszym politykiem od swojego dziadka, który nosił to samo imię co ja.
Komentarze
Prześlij komentarz