Dziennik pływaka, część trzecia...
Kiedy poszedłem na pływalnie po dziesięciu latach palenia papierosów to byłem w stanie przepłynąć pięćdziesiąt metrów kraulem, a potem pływałem dwudziestkę piątkę nogami do kraula i rękami do stylu klasycznego. Dzięki temu, że nie wymagałem od siebie zbyt wiele to pójście na basen było dla mnie całkiem niezłą zabawą i spodziewam się tego, że chętnie się tam wybiorę ponownie. Po mniej więcej trzydziestu minutach pływania zjeżdżałem sobie na zjeżdżalni. Po wyjściu z wody zjadłem dwa banany. Oprócz tego wyjścia na basen udaje mi się chodzić niemal codziennie na spacery oraz wykonywać pompki. Praktykuję też ćwiczenia mentalne takie jak kreatywne pisanie, modlitwa, czasami medytacja. Zapisuję sobie w kalendarzu który raz danego dnia udało mi się wykonać zamierzone ćwiczenie, a po roku zaczynam liczyć od nowa.
Komentarze
Prześlij komentarz