Jak wspaniale jest osiągnąć doskonałą wytrwałość w aktywności sportowej, część czterdziesta...
Przestałem palić papierosy i ważne stały się dla mnie zagadnienia tożsamościowe, a w szczególności to, że choruję psychicznie na schizofrenię paranoidalną. Znaczenie ma dla mnie przede wszystkim to, że jest to moja choroba. Nie czuję się zaszczycony takim gadaniem innych osób, że nie widzą we mnie osoby chorej psychicznie, uważam też, że tacy psychiatrzy, którzy mi zarzucają dyssymulowanie też nie robią dobrej roboty. Moim zdaniem zarzut dyssymulowania to jest coś z czego powinien tłumaczyć się psychiatra, uzasadnić dlaczego uważa, że jego pacjent dyssymuluje. Moim zdaniem takie zarzucanie komuś, że dyssymuluje wiąże się z tym, że psychiatrzy nie wywiązali się z obowiązku, aby udzielić wystarczającej informacji na temat choroby i próbują przerzucić odpowiedzialność za postawioną przez siebie diagnozę na pacjenta. Faktem jest raczej to, że psychiatra stawia diagnozę ponieważ wcześniej była taka wystawiona. Psychiatrzy nawet się nie znają na przepisywanych przez siebie lekach. Moim zdaniem to raczej nie powinienem ufać psychiatrom ponieważ nie zachowują się oni jak kompetentni specjaliści i dotyczy to także psychiatrów z tytułem profesora. Chyba nie chciałbym, każdej przypadkowo napotkanej osobie tłumaczyć się z tego jak zostałem zdiagnozowany oraz o tym co uważam na temat psychiatrów. Nie chciałbym też mówić o sobie, że jestem osobą chorującą na schizofrenię paranoidalną ponieważ psychiatrzy nie są dla mnie wiarygodni i nie liczę się z ich opinią ba mój temat, a raczej niezupełnie się z nią liczę. Raczej nie jest tak, że całkowicie ją neguję. Niekoniecznie jest tak, że chciałbym prowadzić spory z psychiatrami. Jednak oni zrobili przeciwko mnie sporo złego, chodzi przede wszystkim o to, że mi chorobę wmawiali. Jest w tym jakaś wina ojca ze względu na to, że on zachowywał się wobec psychiatrów przesadnie grzecznie. Mógłbym powiedzieć mu, że straciłem wobec niego szacunek i uzewnętrznić to uderzając go. Nie chcę, aby on sobie myślał, że może za mnie przepraszać, za moje asekuratywne zachowanie. Ja mam ochotę go pobić za to, że mi zniszczył reputację zachowując się wobec psychiatrów w taki przesadnie ugrzeczniony sposób. Moim zdaniem on zachowuje się jak osobą bezwartościowa. Mam problem z ojcem, który polega na tym, że on w domu zachowuje się w sposób wyniosły, pozorancko. Wymądrza się na temat na których się nie zna. Ja chciałbym, aby on respektował moje granice i mógłbym rozważyć uderzenie go właśnie z tego względu, że nie czuję się przez niego wystarczająco uszanowanym. Ja nie akceptuję tego, że on uważa się za mojego zwierzchnika. Chętnie bym go tak naprawdę zlekceważył zamiast walczyć z takim starym człowiekiem. Nie walczyłbym z psychiatrami.
Komentarze
Prześlij komentarz