Jak wspaniale jest być intrygantem, część pierwsza...

 Przyjąłem tożsamość intryganta w momencie gdy pożegnała mnie taka dziewczyna, która bardzo mi się podobała. Nie jestem pewien czy warto byłoby kochać ją przez całe życie poprzez zgłębianie tajników intryganctwa. Bycie intrygantem polega dla mnie na podejmowaniu prób zdobywania czegoś nie na drodze bezpośredniego ubiegania się o to, aby to coś uzyskać. Moim zdaniem nie chodzi tylko o to, aby to coś uzyskać ale i o to, aby dostarczyć sobie rozrywki w byciu intrygantem. Zazwyczaj jak zabiegałem o względy kobiet na drodze intryganctwa pojawiał się jakiś lepszy mężczyzna czyli taki bezpośredni śmiałek będący tak jakby moim woluntarystycznym posłem. Rzecz w tym, że zazwyczaj ten śmiałek podejmuje się bycia moim posłem dla beki. Porzuca mnie ta kobieta przybierając przy tym wyniosłą postawę, jednak ja wolałbym się nie dać na to nabrać, że ona porzucając mnie stała się nagle kimś niesamowitym. Właśnie rzecz w tym, że kimś niesamowitym to jestem tak naprawdę ja, jestem niesamowitym intrygantem. 

Komentarze