Jak wspaniale jest osiągnąć stan głębokiego spokoju, część dziesiąta...

 Dzisiaj sięgnąłem po muzykę Loreeny McKennitt, album The Mask and Mirror. Rozważałem też to na ile utożsamiam się z byciem aktorem i za jakiego aktora się uważam. Nie potrzebuję przyzwolenia autorytetów na posiadanie tożsamości aktorskiej. Zastanawiam się nieco nad wychodzeniem z roli i nad tym czy potrafię zakotwiczyć jakoś swoją tożsamość. Potrzebowałbym chyba wziąść pod uwagę charakterystyczny element własnej tożsamości. Moim zdaniem to trochę jest sekretem, który wiele osób zna, że mój samozwańczy nauczyciel aktorstwa się nie znał na tym fachu. Potrzebowałbym także popracować nad swoją dykcją oraz nauczyć się przyjmować wyprostowaną postawę. Chciałbym wracać do miejsca, które określiłbym jako swoją oazę spokoju. Jest to moim zdaniem oznaką skromności uczyć się od takich osób, które tylko pozorują, że potrafią uczyć. Uważam, że przyjąłem wyrozumiałą postawę wobec tego człowieka co się przedstawiał jako nauczyciel lub trener chociaż nie znał się na tym czego udawał, że naucza. Moim zdaniem on nie znał tej techniki Meisnera i nie potrafił jej nauczać. Moim zdaniem ważne było, aby się przyznać do tego co zarzucali komuś inni, nawet jeżeli wydawałoby się to niesprawiedliwe. Był to element biografii Sanforda Meisnera, który zwrócił moją uwagę. Moim zdaniem palenie papierosów czyni ubogim życie emocjonalne i dlatego osoba nałogowa nie nadaje się do pracy z tą techniką na poziomie profesjonalnym. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak wspaniale jest dostawać od ludzi pieniądze za czas spędzony razem, część siódma...

Jak wspaniale jest dostawać od ludzi pieniądze za czas spędzony razem, część sześćdziesiąta pierwsza...

Jak wspaniale byłoby osiągnąć optymalną masę ciała, część sto trzecia...