Jak wspaniale jest osiągnąć stan głębokiego spokoju, część trzydziesta ósma...
Czuję się dzisiaj zdrowym. Wiem, że nie jestem idealnie zdrowym jednak pragnę swoją uwagę ukierunkować na tym co funkcjonuje we mnie dobrze. Zdaję sobie sprawę z tego sprawę, że psychiatrzy preferują myśleć o mnie jak o osobie chorej i nie przeszkadza mi to, jednak się z nimi nie solidaryzuję. Myślenie o sobie, jak o kimś chorym, szczególnie gdy naprawdę przeżywam kryzys zdrowia psychicznego, mogłoby być dla mnie nadmiernie przygnębiające. Potrzebuję w trudnych chwilach myśleć o czymś dobrym, aby się za bardzo nie pogrążać w chorobie. Psychiatrzy i ich dobre samopoczucie nie są dla mnie najważniejszą sprawą i podobnie odnoszę się do innych pacjentów. Uważam, że mam prawo dążyć do szczęścia tak jak potrafię. Psychiatra może być dla mnie przeszkodą na drodze do zatroszczenia się o własne dobre samopoczucie, szczególnie gdy zamiast zostawić mnie w spokoju natrętnie dąży do rozmowy. Jeszcze do tego zamiast docenić moją uprzejmość ze względu na to, że raczyłem z nią porozmawiać pomimo tego, że nie miałem na to ochoty, to napisała mi na wypisie ze szpitala, że sprawiałem wrażenie dyssymulującego, co mnie oczernia i świadczy o tym, że nie zostałem dobrze przez tą lekarkę zrozumiany. Moim zdaniem psychiatra nie powinien uznawać, że jego podejmowanie się przemocowych zachowań jest uzasadnione. Trochę szkoda, że psychiatra przy pierwszej naszej rozmowie w cztery oczy postanowiła zaświadczyć o braku swojej psychologicznej kompetencji mówiąc mi "jesteś inteligentny". Moim zdaniem oraz psychologów zajmujących się asertywnością i porozumieniem bez przemocy taki komunikat ma charakter przemocowy. Lekarka psychiatrii była wobec mnie od początku naszej znajomości osobą przemocową.
Komentarze
Prześlij komentarz