Jak wspaniale jest osiągnąć stan głębokiego spokoju, część czterdziesta szósta...
Dzisiaj byłem na grupie wsparcia i było mi ze sobą dobrze. Całkiem sporo przeszedłem się na swoich nogach. Nie jest mi jakoś szczególnie żal, że nie spełniam oczekiwań osób pracujących w domu samopomocy dla osób chorujących psychicznie, a zamiast tego zajmuję się egoistycznie samodoskonaleniem. Uważam, że te osoby mogłyby mi nawet zazdrościć jakbym osiągnął jakieś sukcesy i próbować uczynić ze mnie swoją podobiznę. Cieszę się z tego powodu, że chodzę sobie na Mszę Świętą do Świątyni Opatrzności Bożej ze swoim kolegą Piotrem. Potrzebuję odnaleźć oparcie przede wszystkim w sobie samym w interakcji ze swoim wyobrażeniem Boga jako Bytu duchowego uzdrawiającego nie tylko mnie, ale i innych ludzi. Myślę, że chodzi właśnie o to, aby ukierunkowywać swoją uwagę poprzez modlitwę na pożądany skutek, którym może być uzdrowienie chorujących ludzi. Chciałbym się zająć przede wszystkim swoim własnym zdrowiem, zdaję sobie sprawę z tego, że nie uszczęśliwię zapewne nikogo poza samym sobą. Słucham takiej muzyki, która mi pomaga przyjaźnić się samemu ze sobą. Pamiętam, że słuchałem muzykę Rihanny i pomagała mi ona uporać się z trudnymi uczuciami.
Komentarze
Prześlij komentarz