Posty

Wyobrażenie o byciu masażystą

Wyobrażałem sobie, że jestem masażystą, pięknie umięśnionym pływakiem, wrażliwym ruchowo. Raczej jestem fizjoterapeutą. Wykonując masaże potrafię delikatnie zasygnalizować kobiecie, że jest atrakcyjną seksualnie kobietą i jeszcze coś więcej, że jest osobą uduchowioną, że jej ciało jest świątynią. Chodzi o gest solidaryzacji z wrażliwą częścią kobiety jako osoby narażonej na wyzwiska odnoszące się do prostytucji. Chodzi o uszanowanie świętego aspektu ludzkiej cielesności. Ja sam kiedy pływam czuję, że kocham własne ciało, że jestem z niego dumny i mam ku temu słuszne powody, jestem z nim niemal doskonale zaprzyjaźniony. Odrobinę raniące było dla mnie to, że inne osoby mi zazdrościły i nawet posuwały się do tego, aby nazywać mnie dziwką. Jednak jest coś takiego w liście do Galatów, Świętego Pawła Apostoła, że te osoby szukające konfliktu nie mają racji, odnajduję pociechę w tym fragmencie Pisma Świętego. 

Dobre intencje

Drażni mnie to powiedzenie, że "dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane", ja w swoim blogu tutejszym chcę podzielić się swoimi dobrymi intencjami. Uważam, że jeżeli intencje są naprawdę dobre to prowadzą do zmiany na lepsze. Ja pisałem na blogu innym o tym, że chcę rzucić palenie i jak wyobrażam sobie jakbym tego dokonał i potem faktycznie nastąpiła taka zmiana w moim życiu, przestałem palić na siedemdziesiąt trzy dni. Nie wiem czy psychiatra, który męczył mnie źle dobranymi lekami był zazdrosny o moje warunki fizyczne, o to, że byłem wysportowany. Czułem się przez niego napiętnowywany w odniesieniu do mojego braku stabilności emocjonalnej. On komunikował mi to, że jestem chory tak, jakby stanowiło to moją winę. Nie wiem czy dla psychiatry tak jest, że dla niego wobec jego osoby, choroba jest równoważna z winą. Chciałbym przezwyciężyć negatywny wpływ psychiatrów i nie ufać im więcej. Jedna lekarka psychiatra wpisała mi, że sprawiałem wrażenie dyssymulującego, moim zdaniem ni...

Problem z psychiatrami

Byłem nadmiernie wrażliwy w skrajnym stopniu i moim zdaniem psychiatrzy gdy mnie diagnozowali niekoniecznie potrafili dobrze  odróżnić objawy chorobowe od objawów prób poradzenia sobie z chorobą. Napisali mi, że sprawiałem wrażenie dyssymulującego, a ja uważam, że oni byli okrutnikami napiętnowującymi mnie w nieco oszczerczy sposób, nadmiernie się mnie przyczepiali zamiast mnie zostawić w spokoju w momencie gdy było mi to bardziej potrzebne niż rozmowa z niedelikatnym psychiatrą. Moim zdaniem to jest niedobre nazywać chorobą próbę poradzenia sobie z nią. Moim zdaniem choroba może stać się przez to bardziej przewlekła oraz może zmutować i wogóle stać się nieokiełznaną i nieprzewidywalną. Ja próbowałem się przystosować do tego jaki w moim mniemaniu powinienem być. Próbowałem się w ten sposób zdesensytyzować, znieczulić na innych ludzi, także na psychiatrę, niezupełnie być taką osobą wedle oczekiwań innych ludzi i narazić się trochę lecz nie za bardzo na brak tolerancji wobec mojej os...

Problem z rzucaniem palenia

Próbowałem już kilka razy rzucać palenie papierosów i pojawiały się problemy. Udawało mi się wytrzymać bez papierosów najwyżej nieco ponad dwa miesiące. Pierwszym kryzysem związanym z rzucaniem palenia papierosów były leniwe jelita i problem z wypróżnianiem się, następował on zwykle w przeciągu tygodnia od odstawienia fajek. Pomagało chodzenie na długie spacery i picie czarnej, mocnej herbaty. Następnym problemem było tycie, nie udawało mi się tak zaktywizować, aby ograniczyć tycie, potrzebowałem coś przekąsić w nagrodę za to, że odstawiłem papierosy, najchętniej jadłem banany, poza tym jedzenie płatków owsianych ułatwiało rzucanie palenia i spożywałem je w dużej ilości. Trzecim kryzysem było to, że nic mi się nie chciało robić I pogarszało mi się samopoczucie, radziłem sobie z tym starając się chociaż grać w gry komputerowe tak żeby się nie nudzić i poprawić sobie nastrój jednak tego problemu nie udawało mi się całkowicie przezwyciężyć, bywałem sfrustrowany tym, że marnuję swój czas n...

Rzucanie palenia

Palę papierosy już osiem lat swojego życia. Udało mi się w tym roku przestać truć się dymem na siedemdziesiąt trzy dni i pobiłem tym samym swój rekord. Chodzi o to w moim pisaniu, że chciałbym angażując się w rzucanie palenia papierosów stać się też dla innych bodźcem ku temu, aby udało im się rozstać z tą szkodliwą używką. Mam zamiar to osiągnąć angażując się w proces rzucania palenia, dziękując Bogu, czytelnikom oraz samemu sobie za to, że zmotywowali mnie do rzucenia tego szkodliwego nałogu. Tworzę proces rzucania palenia, który jest tendencją wyzbywania się przywiązania do tego nałogu. Czytałem książkę "Siła nawyku" Charlesa Duhigga i jest to dla mnie motywacją, aby rozstać się z tym nałogiem. Sam nie przeżyłem rozstania miłosnego w czasie bycia uzależnionym od nikotyny, przydarzyło mi się to wcześniej i rozumiem to, że takie rozczarowanie miłosne mogło być silną motywacją ku wprowadzeniu zmiany w swoim życiu. Chciałbym zostać terapeutą rzucania palenia jednak przede wszy...

Wizja sukcesu

Borykam się obecnie z uzależnieniem od nikotyny. Sporą ilość wypalonych papierosów spowodowała, że nie jestem w stanie obecnie uprawiać biegania, mogę natomiast chodzić na spacery i pływać. Pamiętam czasy kiedy byłem w formie i mogłem biegać i pływać. Czułem się szczęśliwy z tego względu, że byłem sprawny fizycznie i nie byłem takim zupełnym inwalidą. Wydaję mi się, że najgorzej byłoby jakbym przejmował się opinią tych psychiatrów, którzy ciągnęli mnie w dół, doszukując się jakiejś mojej oryginalności i przypisując jej coś negatywnego. Długi czas spędziłem fantazjując o dokonaniu zemsty na psychiatrach lecz jej nie zrealizowałem, zamiast tego chyba bardziej pogrążałem się w nałogu nikotynowym. Pomogło mi pójście do spowiedzi, chociaż chciałbym zastrzec, że przystępując do tego sakramentu nie staram się skrupulatnie wyznawać swoich win, zamiast tego mówię o tym co mi stoi na przeszkodzie do osiągnięcia duchowego zdrowia, przychodzę do Jezusa w tym rytuale nawrócenia się jak do lekarza. ...

Terapeutą Uzależnień

Wiem, że pobicie własnej matki może nie wydawać się większości czymś chlubnym jednak ona zachowywała się jak osoba uzależniona od stosowania wobec mnie przemocy psychicznej, a ja czytałem taką książkę w której osoba uzależniona od narkotyków żaliła się, że terapeuta jej nie pobił bo takie stanowcze potraktowanie jej osoby mogłoby pomóc jej wyjść z nałogu. Uważam, że stosowanie przemocy fizycznej wobec własnych rodziców nie zawsze jest czymś nagannym, powinno jednak stanowić co najwyżej wyjątek od reguły. Uważam, że ten psychiatra, z którym miałem doczynienia po tym jak trafiłem do szpitala psychiatrycznego był cieniasem, który męczył mnie źle dobranymi farmaceutykami i wypominał mi pobicie własnej rodzicielki. Cieszę się, że mu się nie tłumaczyłem z tego co zrobiłem. Moim zdaniem on jako terapeuta był za mało wyrazisty, za bardzo samozachowawczy, asekurancki, bez charakteru i indywidualizmu. Uważam, że nie był on osobą wartą mojej uwagi. 

Inwestor giełdowy

 Jestem inwestorem giełdowym już od kilku lat i dzisiaj straciłem ponad połowę swoich zysków ponieważ miałem niezdywersyfikowany portfel akcji. Długo siedziałem obserwując wykresy giełdowe i trochę mnie to już znudziło. Być może poniesienie straty trochę mnie ożywi emocjonalnie. Wolałbym, aby moja mama nie dowiedziała się o poniesionej przeze mnie porażce. Chodzi o to, aby pozwolić sobie na przeżywanie przykrości w taki sposób, aby móc się dzięki temu czegoś nauczyć...

Wyobrażenie o byciu cierpliwym ascetą

Wszedłem na drogę ascezy. Codziennie po przebudzeniu piję wodę z sokiem cytrynowym i octem jabłkowym, myję zęby, medytuję. Nie sięgam po papierosy, alkohol oraz twardsze używki, piję tylko kawę i herbatę oraz uprawiam sport. Uczę się matematyki, aby mieć intelekt ostry jak żyleta. Podobam się seksualnie kobietom jednak nie zaczepiam żadnej z nich, myślę tylko o swojej pierwszej ukochanej i modlę się o to, abym na niej skupił swoją uwagę. Odtruwam swój organizm spożywając owoce i warzywa. Ćwiczę swoją znajomość języka angielskiego. Dzięki swoim zabiegom mam spokojny umysł i głęboki sen, być może coś ciekawego mi się przyśni... 

Wyobrażenie o byciu zdyscyplinowanym biegaczem

 Biegam prawie codziennie na dystans około pięciu kilometrów. Najbardziej lubię to robić rano. Znacznie mi to poprawia humor. Moja waga mnie satysfakcjonuje i wynosi poniżej stu kilogramów przy wzroście 185cm. Nie mam dziewczyny ani pracy i jedyne co powstrzymuje mnie przed popadnięciem w depresję to bieganie. Nie dysponuję wybitną inteligencją, wydaje mi się, że uległa ona osłabieniu przez długotrwałe przyjmowanie leków psychotropowych. Miałem przerwę w bieganiu na palenie papierosów, około ośmiu lat, chociaż jak zaczynałem palić to myślałem, że będę w tym nałogu co najwyżej pięć lat. Trudno mi było się przestawić i powrócić do sportu, a przynajmniej tak myślałem. Znajdowało się to poza moją wyobraźnią. Postanowiłem powyżej napisać o tym co byłoby jakbym biegał i było to już dokonane. Właśnie tak zaczęła się moja przemiana...