Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2021

Wizja sukcesu

Borykam się obecnie z uzależnieniem od nikotyny. Sporą ilość wypalonych papierosów spowodowała, że nie jestem w stanie obecnie uprawiać biegania, mogę natomiast chodzić na spacery i pływać. Pamiętam czasy kiedy byłem w formie i mogłem biegać i pływać. Czułem się szczęśliwy z tego względu, że byłem sprawny fizycznie i nie byłem takim zupełnym inwalidą. Wydaję mi się, że najgorzej byłoby jakbym przejmował się opinią tych psychiatrów, którzy ciągnęli mnie w dół, doszukując się jakiejś mojej oryginalności i przypisując jej coś negatywnego. Długi czas spędziłem fantazjując o dokonaniu zemsty na psychiatrach lecz jej nie zrealizowałem, zamiast tego chyba bardziej pogrążałem się w nałogu nikotynowym. Pomogło mi pójście do spowiedzi, chociaż chciałbym zastrzec, że przystępując do tego sakramentu nie staram się skrupulatnie wyznawać swoich win, zamiast tego mówię o tym co mi stoi na przeszkodzie do osiągnięcia duchowego zdrowia, przychodzę do Jezusa w tym rytuale nawrócenia się jak do lekarza. ...

Terapeutą Uzależnień

Wiem, że pobicie własnej matki może nie wydawać się większości czymś chlubnym jednak ona zachowywała się jak osoba uzależniona od stosowania wobec mnie przemocy psychicznej, a ja czytałem taką książkę w której osoba uzależniona od narkotyków żaliła się, że terapeuta jej nie pobił bo takie stanowcze potraktowanie jej osoby mogłoby pomóc jej wyjść z nałogu. Uważam, że stosowanie przemocy fizycznej wobec własnych rodziców nie zawsze jest czymś nagannym, powinno jednak stanowić co najwyżej wyjątek od reguły. Uważam, że ten psychiatra, z którym miałem doczynienia po tym jak trafiłem do szpitala psychiatrycznego był cieniasem, który męczył mnie źle dobranymi farmaceutykami i wypominał mi pobicie własnej rodzicielki. Cieszę się, że mu się nie tłumaczyłem z tego co zrobiłem. Moim zdaniem on jako terapeuta był za mało wyrazisty, za bardzo samozachowawczy, asekurancki, bez charakteru i indywidualizmu. Uważam, że nie był on osobą wartą mojej uwagi.