Jak wspaniale jest rzucić palenie papierosów, część czterdziesta pierwsza...
Trwa obecnie ostatnia doba pierwszego miesiąca mojej abstynencji od nikotyny i zakończy się ona o szóstej rano szesnastego stycznia. Szesnasty każdego miesiąca to w Polsce wspomnienie Świętego Andrzeja Boboli. Wiem już, że mogę się ukierunkować na dokonanie czegoś, nawet jeżeli są ludzie, którym mogłoby się to nie podobać, potrzebuję tylko skupić się na tym co jest dla mnie pozytywne w zmianie, którą chcę przeprowadzić. Nie wiem jednak czy obecnie jest tak, że przeprowadzam zmiany w swoim życiu ponieważ mój ojciec mnie trochę wytrącił z równowagi i pomimo tego, że moim zdaniem ma wiele wad to i tak mogę szukać u niego wsparcia, co jednak jest dla podobne do tego powiedzenia, że "tonący brzytwy się chwyta". Myślę, że jakbym się topił to mój ojciec wystawiłby mi brzytwę, abym się uratował. Ja akurat znam bardziej humanitarne metody postępowania z tonącymi. Wiem, że człowiek może mieć swoje kryzysowe chwile i znieważanie go jest tak naprawdę objawieniem tego, że samemu nie bardzo się jest wartościową osobą. Chciałbym, aby nędzarzom udało się uszanować własne człowieczeństwo.
Komentarze
Prześlij komentarz