Jak wspaniale byłoby osiągnąć optymalną masę ciała, część dwudziesta ósma...
Moje kontakty z psychiatrami czasami bywały problematyczne ponieważ psychiatra nie chciał mnie traktować jako protagonistę własnego zdrowienia, natomiast narzucał mi przyjmowanie leków psychotropowych przez które niekoniecznie czułem się lepiej. Ja oczekiwałem, że psychiatra dobierze mi leki tak, abym mógł dzięki nim funkcjonować społecznie. Psychiatra niekoniecznie zajmował się tym, aby w pierwszej kolejności wywiązywać się z tego zobowiązania, aby leczyć mnie jak najlepiej, zamiast tego zajmował się kwestionowaniem mojego poczucia własnej wartości, mojego stylu bycia, chciał raczej potwierdzić to, że uważa mnie tak jak inni psychiatrzy za osobę chorą, zamiast zajmować się wspieraniem mojego zdrowienia. Ja miałem już wielokrotnie wystawioną diagnozę choroby psychicznej i psychiatra nie odkrywał dla mnie niczego nowego przez to, że komunikował mi, że dostrzega u mnie coś co chce uznać za objawy chorobowe. Kiedy opisuje tutaj wadliwe praktyki psychiatrów nie mam na uwadze ich wszystkich na myśli, tylko tych, którzy nie potrafili mi pomóc, a było ich kilku i w ich zachowaniu dostrzegałem podobny schemat. Spotkałem też psychiatrów, którzy nie zachowywali się tak jak opisałem powyżej. Niestety wielu psychiatrów knoci swoją robotę w podobny sposób i przez to utkwili mi oni w pamięci. Problemy w interakcjach społecznych z lekarzami mogą utrudniać proces zdrowienia. Chciałbym zasugerować tutaj, że często winnymi tego, że w interakcji pacjentów z psychiatrami jest konflikt są psychiatrzy albo pacjenci, albo ten konflikt ma charakter problemów z komunikacją, albo wynika z różnicy interesów. Wydaje mi się, że psychiatra powinien pójść na rękę pacjentowi lecz być może nie jest to takie proste lub sytuacja ulega komplikacjom, być może ma to związek z obarczaniem psychiatrów odpowiedzialnością zawodową, nie jest jasne czy psychiatrzy zostaną usankcjonowani. Przynajmniej ja tak miałem, że najlepiej pomógł mi w zakresie dobrego doboru leków psychiatra, kiedy zapowiedziałem mu, że poniesie sankcje prawne jeżeli tego nie zrobi. Usiłowałem wywrzec na psychiatrze presję za pomocą zapowiedzi możliwego poniesienia legalnych sankcji w sytuacji gdy nie udzieli mi pomocy najlepiej jak potrafi. Kojarzy mi się takie zachowanie z tym jak byłem potraktowany przez nauczyciela od matematyki, który powiedział mi, że albo będę się ciężko uczyć matematyki albo będę miał z nim ciężko. Niekoniecznie lubię takie osoby, które wywierają taką presję bo uważam, że nie można kogoś zmuszać do miłości, nawet nie powinno się próbować tego robić. Uważam, że jeżeli nie miałem ochoty się uczyć matematyki to nie powinienem być do tego przymuszanym. Uważam, że ten nauczyciel od matematyki nie zrobił dobrej roboty. Opisałem tutaj jednego nauczyciela od matematyki, spotykałem nauczycieli od matematyki podobnych do niego, którzy próbowali mnie przymusić do nauki matematyki oraz takich, którzy dzielili się ze mną swoją sympatią do matematyki. Pytanie jest tego typu czy ktoś mi płaci za uczenie psychiatrów tego jak mają mnie leczyć? Jako pacjent potrzebuję przede wszystkim troszczyć się o własne zdrowie, a nie o to, aby potraktować z szacunkiem psychiatrów. Być może opisanie problematyki moich kontaktów z psychiatrami i nauczycielami od matematyki pomoże mi radzić sobie lepiej z tym, aby zatroszczyć się dobrze o swoje zdrowie psychiczne i nauczyć się lepiej matematyki.
Komentarze
Prześlij komentarz