Jak wspaniale byłoby osiągnąć optymalną masę ciała, część sześćdziesiąta piąta...
Uczyłem się kiedyś matematyki po to, aby się dobrze przygotować do egzaminu maturalnego. Czułem się usatysfakcjonowany kiedy osiągałem wynik zgodny z odpowiedziami, nie zawsze mi się to udawało. Kiedy myślałem o sobie, że zazwyczaj rozwiązywałem poprawnie zadanie z matematyki to czułem się zadowolonym z siebie. Nie lubiłem jednak czuć się przesadnie dumnym ponieważ potrzebowałem nie poprzestawiać na laurach lecz uczyć się wytrwale. Podobało mi się to, że moje poczucie własnej wartości wzmacniało się wyłącznie w oparciu o moje własne obserwacje oraz wnioski. Być może popełniłem błąd przez to, że chciałem się podzielić swoim sukcesem z innymi ludźmi ponieważ oni chyba nie życzyli mi dobrze, oni chyba chcieli mnie postrzegać jako głupią, chorą psychicznie osobę. Mógłbym z tego wyciągnąć taki wniosek, że nie warto ufać autorytarnemu świadectwu na mój temat, wystawionym przez osoby, które nie posiadają podobnego zasobu doświadczeń do moich. Być może odchudzając się warto, abym sugerował się przede wszystkim tym, co ja sam na ten temat myślę w odniesieniu do wniosków i obserwacji, które sam uczynię. Być może warto, abym stał się autonomicznym w odchudzaniu się. Być może mógłbym zastanowić się nad tym jak mógłbym zaktywizować mój wewnętrzny, autonomiczny proces odchudzania się. Być może warto, abym nie liczył się z tym, że mogę dla kogoś być dziwnym indywidualistą. Jeżeli chodzi o moją naukę matematyki do poprawy egzaminu maturalnego to uważam, że osiągnąłem wartościowy cel. Myślę, że dążenie do tego, aby schudnąć i osiągnąć wysportowaną sylwetkę także jest wartościowym celem. Dzięki osiaganiu wartościowych celów upodabniam się do człowieka sukcesu. Bycie Kimś Ważnym niekoniecznie polega na osiąganiu wartościowych celów, a moim zdaniem bardziej na zachowywaniu postawy osoby zaangażowanej w coś, do czego jestem przekonany.
Komentarze
Prześlij komentarz